Oglądasz wypowiedzi wyszukane dla hasła: zabawkowe kuchnie





Temat: Nie wiem co kupić córeczce znajomych:)
1.książeczka w której lektor odczytuje treść po tym jak się przyciśnie
odpowiedni obrazek, dziecko przewraca strony i naciska obrazek na marginesie a
lektor odczytuje to co jest na stronie mój młody (3 lata) nie mógł się odczepić
od tej książki
2. instrumenty
powyższe zabawki mają te ujemną stronę że są utrapieniem dla rodziców ;/
3. zabawkowa kuchnia taki słupek na którym są palniki, blaty,umywalka
pochłaniacz a pod spodem piekarnik i zmywarka (cena od 70-...zł w zależności od
stopnia rozbudowania)
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Nie wiem co kupić córeczce znajomych:)
> 2. instrumenty
O, to bym odradzała:) moja siostrzenica dostała harmonijkę i żeby grać potrzebowała słuchaczy. Rybki jej nie wystarczają. Jak się wkurzysz na swoją koleżankę to wtedy kup jej córce jakiś instrument:D

3. zabawkowa kuchnia taki słupek na którym są palniki, blaty,umywalka
> pochłaniacz a pod spodem piekarnik i zmywarka
Świetny pomysł. Zależy też, jaką sumą dysponuje autorka wątku. Na widok takiej właśnie zabawki żołądek mi się ściska z zazdrości, że za moich czasów takich zabawek nie było:) Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Równość płci w podręcznikach szkolnych
Jeszcze raz ja.
Z mojego podwórka:mój synek nigdy nie smieje się, gdy bohaterom bajek dzieje
sie krzywda! Wrecz przeciwnie, jest mu smutno.

Podsuwam mu różne zabawki. Bawi się samochodzikami, przytula misia i gotuje na
swojej zabawkowej kuchni. I mówi, że jak bedzie duży, to bedzie gotował na
prawdziwej. Bo wychowuję go na człowieka - który bedzie w pełni człowiekiem, a
nie jakimś stereotypowym facetem. Człowiekiem wrazliwym, odpowiedzialnym,
rozwijajacym swoje pasje - a nie realizujacym jakieś tradycyjne role.

I wkurza mnie, że podreczniki będą mi w tym przeszkadzać.
Znajomy kuzyn -chodzący stereotyp - zabrania żonie przytulanie synka, bo baba z
niego wyrośnie. Chamówa! Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Książki z żeńską główną bohaterką-dla chłopca??
verdana napisała:
> Ciekawe, że rodzicom dziewczynek przez mysl nie przechodzi, aby "nie inwestować" w ksiązki z bohaterami męskimi... Juz samo zadanie
> takiego pytania mnie zasmuca.

A bo to już jakaś taka niepisana stereotypowa norma.
Na tej samej zasadzie nie pojawiają się pytania na forach "dzieciowych" - "czy kupić córeczkce autko/klocki?", za to dość częste są pytania np. "czy kupić synkowi zabawkową kuchnię?".

Jakiś taki model kodowany jest, że chłopcu "dziewczyńskim" zajęciem/lekturą/zabawką nie wypada się splamić, a w drugą stronę to nie działa ;)


Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Wypadki - 'pochwalcie sie'
Wypadki - 'pochwalcie sie'
U nas dzisiaj piekna sprawa: Patrycja wlozyla srodkowy paluszek do buteleczki
po szamponie z hotelu. Byl zaadoptowany do ich zabawkowej kuchni...
Palec w ciagu sekund spuchl i pojawily sie czerwone kropeczki - naczynka
popekaly?
Nie mogalam go ruszyc. Oblalam go mydlem w plynie ale wciaz nic.
Postanowilam przeciac wieczko. Nie wiedzialm czy to pomoze sciagnac
butelke... Nozem pila odcilam je dosc szybko i wlalam tam mydlo w plynie,
delikatnie poruszlam i udalo sie!
Palec byl siny i spuchniety. Wymoczylam go w zimnej wodzie i... przeszlo.
Potem, kiedy juz ja uspokoilam, Pysia sie pogubila i nie potrafila powiedziec
ktory to byl.
Skaczylo sie pomyslnie ale krzyku bylo co niemiara! A jaki strach!

Pochwalcie sie co tez Wasym pociechom sie zdarzylo wymyslic i zrobic. Bo nie
tylko moim sie to zdarza? ;-D
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: co Wasze dzieci mają, a moje nie, a by chciało?
ja polecam narzędzia - w formie warsztatu, skrzynki z narzędziami, czy innych takich. Jest tego dużo na allegro, my mamy kilka różnych, w tym warsztat na kółkach Wadera trzyma się najlepiej. U mnie jest szał ciał na kręcące się śrubokręty, piły tarczowe, szlifierki i inne takie (są na baterie, nie są niebezpieczne, nadają się do samodzielnej zabawy).

moi lubią też pasjami przełazić taką rurą z ikei, szmacianym "tunelem" takim. Ale moich jest dwóch, więc to inna jazda.

a gdybym miała gdzie ustawić, to kupiłabym zabawkową kuchnię. To dlatego, że ja mam gówno zamiast kuchni i moje dzieci nie bardzo mogą uczestniczyć w jakimkolwiek gotowaniu, a bardzo to lubią. Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: dziewczynki_i_chłopcy, czyli się czepiam
z racji zainteresowań dzieci będą się dzielić mniej lub
> bardziej na chłopców z samochodami i dziewczynki z wózkiem dla
> lalek

ekhm. Na dniach adaptacyjnych w naszym przedszkolu chłopcy momentalnie dorwali
się do wózków, lalek i wielkiej zabawkowej kuchni ;D.

U nas też było stawianie w pary raczej "płciowe" (choć np. dwie pary były
mieszane, bo to rodzeństwo;)), ale mnie się wydaje, że to tak na początek, póki
dzieci się nie znają: dwie obce sobie dziewczynki zwykle jednak chętniej złapią
się za ręce, takoż dwóch obcych sobie chłopców. Jak się już wykreują jakież
przyjaźnie, to się to pewnie zmieni...

No i weź zrzuć z siebie jakieś zadawnione urazy, bo przedszkole jest zajebiste
:))). A jeszcze nie daj Bóg zrazisz własne dziecię... Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: rozne zaintresowania u chlopcow i dziewczynek
Oli nigdy nie interesowały lalki. Zawsze lubiła samochody, miśki. Nawet w wózku dla lalek woziła ulubiony samochód. Teraz jej się to trochę zmieniło, bawi się w dom, ma swoje dzieci, zwierzęta, jednak im nie gotuje. Kuchnia nigdy jej nie interesowała jako tako.

Za to Konrad jest inny. Uwielbia kuchnię i wszystko co jest z nią zawiązane. Wyciąga mi garnki, pokrywki, każe sobie dać łyżkę drewnianą i nie ma dziecka przez kilka godzin. Miesza, gotuje, przelewa swoje samochody, klocki, itp. Czasami zabiera garnek i z nim śpi. Udało mi się wynegocjować, żeby zabierał tylko jeden garnek do spania.
W kuchi też lubi pomagać. Jest przeszczęśliwy jak mu pozwalam coś mieszać, potrzymać garnek, itp.

Moja siostra kupiła swojej córce ( rok starszej od Konrada) pod choinkę, zabawkową kuchnię. Siostrzenica była zafascynowania nią kilkanaśnie minut. Potem bawił się nią tylko Konrad, i tak jest do dziś. Dziewczyny bawią się w swoje zabawy, a Konrad potrafi godzinami gotować, mieszać.
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: I znowu do was za poradą !!!!!!!!!!
tego pyłka to ja ostatnio w kerfurze też widziałam - w smyku
standardowo cena trochę wyższa niż w markecie. A może taka kuchnia
zabawkowa. Są takie duże - ok. 100 cm wysokości - no chyba, że mała
nie lubi takich babskich zabaw, a ty nie chcesz jej od razu uczyć,
że baby to do garów
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: ruchliwośc
Moje dziewczynki są żywymi srebrami, wszędzie ich pełno. Ale potrafią usiąść
obejżeć bajkę , która trwa 2 godziny. Bawią się same, tylko takie z nich
wszędobylskie (zresztą to cecha osób z pod znaku bliźniąt).
Co gorsza moje maleństwo (10 miesięcy) właśnie wystawia rogi. Urwis z niego,
wszędzie raczkuje i zrzuca wszystko ze stołu, teraz np. stoi przy drzwiach i
wali w szybę (od kilku dni najlepsza zabawa). Wchodzi do pokoju sióstr i
rozwala zabawki, wczoraj co chwilę przewracał taką małą (ale wyższą od niego)
kuchnię zabawkową. I co?? I nic niech rozrabia. Pamiętam słowa lekarza, który
mi powiedział "wie pani co dziecko spokojne to zazwyczaj dziecko upośledzone,
pod różnymi względami"
Pozdrawiam )
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Worek sw. Mikolaja
Siostrze (13 lat) kupiłam prostownice do włosów - taka niedrogą - dla
nastolatki jak znalazł;
córci chyba nic z zabawek nie kupie - dziadkowie juz kupili - konia na
biegunach, robaczka-rysowaczka (boogi) a ciocia kupiła kuchnie zabawkowa. Ja
naprawde nie wiem gdzie to postawie .
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Sniadanko:)
a moje sniadanko bylo zupelnie na szybko, zupka pomidorowa - chińska zrecz
jasna i tyle.

co do zakupów, nie nawidzę łazić po sklepach - chyba jakiś odmieniec jestem :D
a wczoraj wracając z uczelni wstąpiłam po drodze do auchana by tam kupic mojej
chrzesnicy taką zabawkową kuchnię, która kiedyś jej się podobała:) I zanim
wjechałam na parking mineło może 10 minut, zanim znalazłam jakieś miejsce
drugie tyle. W samym sklepie ludzi jak mrówków, ciasno wszędzie, dopchać się
nie dało, strasznie:/ a jak wyjeżdzalam stalam sobie ponad godzine w korku - po
prostu kraina miodem płynąca wrrrrrrrrrrrrrrr.....

:)
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Przedszkole nr 22 na Podlaskiej.
Ogólnie: widać duze zaangażowanie nauczycielek i innych pracowników
przedszkola w to co robią, organizują kiermasze, dzieci udzielają
sie w różnych występach, konkursach, jeżdżą na wycieczki. Grupy nie
są przeładowane (np w 4 latkach jest 26 dzieci). Grupy sa
podzielone;3 latki,4 latki 5 latki i 6 latki. Wystrój sal moze nie
najnowocześniejszy, ale są to sale pięknie udekorowane, kolorowe,
przytulne. Nauczycielki są bardzo uzdolnione artystycznie, same
wykonują przedmioty na kiermasze a za pieniadze z tych kiermaszy
kupują zabawki do przedszkola np w tamtym roku zakupiono duzą
zabawkową kuchnię :-).
Na piętrze budynku jest basen z kulkami. Szczególnie maluchy go
uwielbiają.
Podobno jedzenie przygotowywane dla dzieci jest bardzo smaczne (nie
jadłam wiec nie oceniam:-).
Są zajecia dodatkowe: angielski, taniec, przedszkole współpracuje z
logopedą i psychologiem. Dzieci dużo sie uczą, widze to po moim
dziecku, jak bardzo się rozwinęło odkad tam chodzi. Oczywiście nie
mówie, że jest tak bajkowo: wiadomo maluszki płaczą na początku tak
jak w każdym przedszkolu, moje płakało. Ale Panie potrafią sobie
poradzić są bardzo życzliwe i ciepłe.
Cenię sobie również dobry przepływ informacji między przedszkolem a
rodzicami. W holu wywieszają wszelkie informacje,ogłoszenia, ogólne
i w podziale na poszczególne grupy przedszkolne.
Jest dobrze , ja jestem zadowolona, jak masz pytania jakieś to pytaj.
Pozdrawiam.
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Pogaduchy u Kaczuchy IV
* Mimi * ja cały czas myślę o Was, trzymam kciuki i czekam na dobre
wieści.

* Anamabe * coś mi się wydaje, że Ty będziesz pierwsza kochana!

A u mnie się rozpogodziło! jedno pranie powieszone, drugie w pralce.
Tylko kto to poprasuje???


No i dziewczyny ja chyba otworzę sklep z zabawkami bo nie dam rady
ich chyba upchnąć. Najwięcej miejsca zajmuje te typu kuchnia
zabawkowa albo wózki dla lalek. Zostały jeszcze 2 worki. A córeczka
tatusia wczoraj już namawiała na kolejne laleczki!
Mam nadzieję, że z chłopcami jest inaczej i wydaje mi sie, ze jak by
co to chłopięce zabawki są mniejsze )
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Mamy z Wiednia 3
Prater
Popieram Agikę44 - spotkanie na Praterze to dobry pomysł. Jeżeli chodzi o
termin, to mam prośbę, aby nie były to okolice Wielkanocy, ani 1-wsza połowa
maja, bo wówczas planujemy wyjazd. Może by tak koniec marca? ... Co Wy na to?
Ps. Wrażenia z Bogi Parku : miejsce sympatyczne i pełne wyzwań, ale rzeczywiście
raczej od lat 4 w górę. Brakowało mi tam miejsca, gdzie można by bezpiecznie
ulokować malucha i odsapnąć chwilę przy kawie. Nie żebym była szczególnie
leniwa, ale bieganie w kółko po całym Parku za 1,5 roczniakiem jednak daje w
kość Poza tym wszędzie pełno rozszalałych, nieuważnych starszaków, więc
trzeba wciąż uważać. Pod tym względem fajniejsza wydaje mi się Kids Cafe przy
Mariahilfer str. Jest tam ogrodzone miejsce z ciekawymi zabawkami w sam raz dla
najmłodszych (basenik z kulkami, mała zjeżdżalnia, zabawkowa kuchnia z
wyposażeniem, stolik do rysowania etc.)Ale chętnie odwiedzimy również Prater -
czy są tam jakieś dodatkowe atrakcje dla 1-2latków? Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: co 2 latkom na prezent???????????
Właśnie jestem w temacie, bo w grudniu: urodziny, Mikołaj i choinka.
O tym jakie zabawki najbardziej ucieszą nasze dzieci wynika z ich
obecnych ulubionych zabaw:
- mikrofon (teraz za mikrofon robią lampki z sypialni - zdejmują
klosze i śpiewają do żarówek - komedia),
- coś na biegunach;
- ferma ze zwierzakami
- wiertarki (bo to dwaj fachowcy na miarę Pata i Mata);
- zestaw mały lekarz (badają się prysznicem w czasie kąpieli
Ostatnio fantastycznie bawili się u znajomych zabawkową kuchnią.
Ale i tak nic nie przebije prawdziwej kosiarki!! ))
Pozdrawiam Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Pomysły na zabawy w domu z dwulatkiem.
U nas niezastąpione klocki - budowanie wież, domków dla misiów, lalek itd. Poza
tym nasze inne zabawy :
- tablica do pisania mazakami albo przyklejania magnesów
- rysowanie, kolorowanie, malowanie (mazakami, kredkami, farbkami - jak kto woli)
- tańczenie
- oglądanie bajek
- czytanie bajek lub oglądanie książeczek
- układanie puzzli
- ubieranie/rozbieranie lalek
- jazda na autku
- wożenie lali
- huśtanie
- wspólne sprzątanie (najbardziej lubi psikać szybę i ją czyścić, może tak pół
godziny )
- zabawa grającym domkiem
- gotowanie z zabawkową kuchnią - uwielbia mieszać w garnku udając, że robi
zupkę, robić herbatkę itp. itd.
- wspólne przygotowywanie posiłków lub pieczenie ciasta czy ciasteczek
- zabawa w chowanego po domu
oglądanie albumów ze zdjęciami (moja mała to uwielbia, rozpoznaje ludzi, nazywa ich)
Tyle mi w tej chwili przychodzi do głowy Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: zakochany przedszkolak :)
Mój młody macho pierwszą miłość przeżył w przedszkolnych
trzylatkach. Rzeczywiście niewiasta śliczna była, ale owineła sobie
chłopa wokół palca. Inni chłopcy szaleli na dywanie, mój, ze swoją
lubą krzątał się w kąciku lalek. Luba zapraszała gości a młody w dym
czasi na zabawkowej kuchni smażył rybę, podawał kawę. Na spacerze
nosił za nią kubeł z piachem i posłusznie gotował zupę z liści.
Te baby!
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Najukochańsza zabawka - ankieta
moje dziecko nie uznaje spania z zabawkami ), nie ma też jednej zabawki,
którą bawi się zawsze i wszędzie.
Teraz najchętniej bawi się taką dużą zabawkową kuchnią na której codziennie
gotuje obiady, ale wiem, że niedługo jej się ona znudzi i zainteresuje się inną
zabawką .

Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Gwiazdka ze strony finansowej ;)
My kupujemy dzieciom po jednym, sporym prezencie. Rok temu była to zabawka
muzyczna-stojaczek dla młodszej i gra komputerowa dla starszego. Plus
ewentualnie jakiś drobiazg dla każdego ale to już koszty typu 10 zł - autko,
książeczka. Poza tym przecież kupują im dziadkowie, wujkowie i ciocie,
chrzestni, starczy.
W tym roku Kuba pewnie dostanie mini keyboard, a Zosia albo jakieś Lego albo
może zabawkową kuchnie, nie wiem jeszcze.
Koszt - na dzieci wydajemy do ok. 150 zł na głowę na pozostałych najbliższych
ok. 50 zł na osobę.
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: pokój dziecka?
Nasza córka ma pokój 25m2, ma tam przestrzeń, nie ma problemu z ustawieniem
nowej większej zabawki typu tablica do rysowania czy zabawkowa kuchnia. No i
jest miejsce do bawienia się na podłodze, do gonitwy. Super sprawa! A pokój i
tak jest przytulny, bo ciepły w klimacie, kolorowy, wesoły Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: lalki dla chlopca
Dziewczyny!Ja nie napisałam,że widzę coś złego w tym,że dwulatek dostanie domek
dla lalek!Po prostu jestem uprzedzona(zresztą może to nie jest właściwe słowo)
do widoku dużego chłopaka bawiącego się w mamę.Gdyby udawał tatę to ok. On jak
do nas przychodzi to zaraz biegnie albo do lalki chou-chou albo do zabawkowej
kuchni,albo zapina sobie spinki mojej córki.A przecież u nas w domu jest pełno
innych zabawek(żeby ktoś nie pomyślał,że biedak nie ma alternatywy).Są klocki
lego,elektryczna gitara,zwierzaki interaktywne i wiele innych.Ja nie
twierdzę,że on zostanie gejem(może tak,a może nie).Po prostu jego zachowanie
dziwi nie tylko mnie. Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: lalki dla chlopca
anik801 napisała:

> Dziewczyny!Ja nie napisałam,że widzę coś złego w tym,że dwulatek dostanie
domek dla lalek!Po prostu jestem uprzedzona(zresztą może to nie jest właściwe
słowo) do widoku dużego chłopaka bawiącego się w mamę.Gdyby udawał tatę to ok.
On jak do nas przychodzi to zaraz biegnie albo do lalki chou-chou albo do
zabawkowej kuchni,albo zapina sobie spinki mojej córki.

Zaprzeczasz sama sobie. Czy tata nie może zajmować się dzieckiem (chou-chou)
czy gotować (kuchnia)? Spinki to osobna sprawa.

A przecież u nas w domu jest pełno
> innych zabawek(żeby ktoś nie pomyślał,że biedak nie ma alternatywy).Są klocki
> lego,elektryczna gitara,zwierzaki interaktywne i wiele innych.
Może biedak ma takie u siebie w domu, a lalek i kuchni nie ma. Może takimi jest
już znudzony. Wciąż posługujesz się stereotypami - lalka dla dziewczynki, lego
dla chłopca.

> Ja nie
> twierdzę,że on zostanie gejem(może tak,a może nie).Po prostu jego zachowanie
> dziwi nie tylko mnie.
W przypadku tego chłopca problem z pewnością jest złożony. Być może chodzi tu o
identyfikację płciową, może ma to podłoże jeszcze inne, nie wiem, nie znam się
na tym, więc mogę jedynie sobie podywagować.
Ale nie rozumiem, dlaczego odnosisz patologiczne zachowanie tego konkretnego
chłopca do wszystkich chłopców bawiących się lalkami czy kuchnią.
BTW, mój trzylatek bardzo lubi przypinać sobie spinki i bawić się kuchnią,
jakiego lekarza mi polecisz?

Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: czy wychowujecie corki na ksiezniczki?
lubi biegac, szaleć i wspinac sie na górki, ale czy to znaczy, że
zachowuje sie jak chlopak??


h, he..ano właśnie
Ktoś, kto tak mówi sam podtrzymuje stereotypy, których rzekomo jego
wchodząca na każde drzewo w okolicy córka, jest zaprzeczeniem


Mój syn dowiedział się, że rózowy jest kolorem dziewczynek od jednej
mądrej inaczej mamusi- juz chciał zamienić sie z jej córką na rózowy
notes( dziewczynka owa chciała bardzo mieć fioletowy, który przypadł
w udziale W.), kiedy owa mama powiedziała odkrywczo" Ale wiesz,
zastanów się, różowy to kolor dla dziewczynki" - nie muszę mówic,
że syn stracił natychmiast zainteresowanie zamianą?


Natomiast pytanie brzmi- czy mój syn- niegotujący w zabawkowej
kuchni, niewożący misia w wózku nabawi się trwałej niechęci do prac
domowych? Czy przykład ze strony ojca, zaanagżowanego w "prace
kobiece" nie będzie lepszym wyznacznikiem jego przyszłych zachowań
niż ustyskiwanie na "zabawy z bronią" takie typowe dla chłopców
przecież, jak nic wychowujące przyszłych macho, co to do wszystkiego
dwie lewe ręce mają?
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Mały naśladowca:)
Wchodze dzis do kuchni a maly myje podloge...scierka do naczyn!!!
Rano robi siku do nocnika...w pampersie !!!
W jego zabawkowej kuchni znalazlam 2 surowe ziemniaki! mowil,ze
obiad gotuje! Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: dajcie pomysł na prezent dla 2 latki
a może zabawkowa kuchnia? są takie duże, wydające dźwięki gotowania...
przedział cenowy b. zróżnicowany.
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Co kupujecie pod choinkę swoim bliskim?
Dla chlopa kupie albo fajna koszulke albo portfel.
Dla syna (prawie 2 lata): zabawkowa kuchnie z akcesoriami
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Kuchnia do zabawy czy w ogóle pasuje dla chłopaka?
to super prezent - chciałam kupić synkowi ale nie mam gdzie jej postawić - mój synek pierwsze kroki w przedszkolu kieruje właśnie w stronę zabawkowej kuchni/ zmywa w niej naczynia, piecze w piekarniku, rewelacja

Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Dzisiejsza akcja...
Sąsiad z kosmosu i jego reakcja też. Choć może po prostu nie pojął w swoim
móżdżku, że mogłaś nie zauważyć jego psinki leżącej w chaszczach.

Co do wózka - mąż przesadził, imho.
Mój 4-letni syn - uwaga, wystawiam się na lincz - śpi ze stadem kucyków pony,
wozi lalki wózkiem, przebiera je i karmi, gotuje dla nich w zabawkowej kuchni,
prasuje na desce do prasowania oraz z pasją wykonuje swojej siostrze makijaże
godne niezłego stylisty P. Jednocześnie w takim samym stopniu bawi się
klockami lego, samochodami i figurkami rycerzy, czyli zabawkami "męskimi".

Powiem szczerze, iż to mi - że tak to młodzieżowo ujmę - zgrzewa, czym się bawi
mój syn. Czasem tylko się pośmieję, jak oznajmia, że jest Misią Strojnisią
Baletnicą bądź Słodką Rosą (jednym z kucyków My Little Pony) DDD

Aaa, uprzedzam komentarze - to nie są zabawki jego siostry. Kuchnia była
kupowana specjalnie dla niego, ponieważ młoda była wtedy jeszcze za mała, koniki
pony również są jego, a nie siostry. I to syn, a nie córka, przychodzi do mnie z
prośbą "mamo, uszyj na szydełku bluzeczkę dla lalki Agatki".
Paradoksalnie, Młoda z "dziewczęcych" zabaw uznaje jedynie opiekę nad swoim
dzidziusiem, którym jest pluszowa małpa w szydełkowym pampersie. No i kucyki My
Little Pony, ale to już nałóg PP.
Preferuje samochody i klocki.

I po raz kolejny, jak zawsze w takich wątkach, przychodzi mi na myśl jedno -
jakby to córka zażyczyła sobie "chłopięcy" zestaw militarny z żołnierzykami,
ciekawe, czy mąż miałby jakieś obiekcje???

Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Jakie zabawki kupujecie pod choinke dla 21m dzieci
Syn 22 mies dostal zabawkowa kuchnie. Bardzo udany prezent.
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Jakie zabawki ogrodowe dla dzieci polecacie?
piaskownica,basen,kuchnia zabawkowa i hamak.
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: maluszki wrześniowo-październikowe 2002
Aniumr w tym momencie nie mam karteczki z nazwa szczepionki, ale znalazlam w
googlu strone z artykulem na temat tej szczepionki.
www.pfm.pl/u235/back/6582/navi/189048
wiec pewnie o te wlasnie chodzi.

Dzis u mnie w mieszkaniu byl najazd rowiesnikow- naraz byla ich czworka. Fajnie
ze juz razem sie bawia tzn sami raczej nie inicjuja zabaw, ale jesli
zaproponuje to dorosly to sa zachwyceni. Dzis sami bawili sie w kolko
graniaste, balonika, gotowali i karmili sie nawzajem na zabawkowej kuchni,
razem badali nowe dla nich zabawki. Krzykow i wyrywania bylo znacznie mniej niz
sie spodziewalam, Gaba dopoki nie rusza sie jej ukochanych zabawek raczej nie
protestuje. Gaba padla przed 21(sukces!!!)
Wlasnie podczas spotkania tematem numer jeden byl wczorajszy program, ja znam
to tylko z opowiadan. Przerazajace, ale obawiam sie ze i u nas w kraju tak
jest, na co dowodem sa liczne watki na forum.

Co do zabawy w dame- Dorotko to niestety eskaluje Gaba uwielbia moja
nieliczna bizuterie, domaga sie lancuszka, pierscionka. Nosi swoja i moja
torebke, zarzuca na szyje szaliki, na glowe kapelusze ))) No i uwielbia
ogladac sie w lustrze.


Chcialam sie was zapytac jak wasze maluchy mowia o sobie? Bo Gaba nazywa
kilkanascie osob po imieniu, a o sobie samej mowi "mamy" lub "taty". Jak
zapytac "gdzie jest Gaba" to pokazuje na siebie. Czasem nazywa sie tez "Oli"
lub "Asi", wczoraj była "Anio"(Franio)

Mamy znow tabun nowych zdjec, postaram sie zamiescic na zobaczcie i na naszej
stronie.


Milego weekendu
Wyświetl resztę postów z wątku



Temat: Wróciliśmy z agroturystyki Izabelin
Wróciliśmy z agroturystyki Izabelin
Zamieszczam mój post z innego forum, może się komuś przyda ))

"W sobotę wróciliśmy z agroturystyki : www.aniafilip.net. Uczucia mamy
mieszane, ale częściowo możemy mieć pretensje do siebie - za brak rozumienia
w czytaniu.

No i możecie mi napisać, że się czepiam, ale już taka jestem ))

Po kolei, jeśli na stronie było napisane, że posiadają ponad 400 zwierząt, w
tym dziki, to oznacza, że będą tam miliony much, dosłownie miliony, a zapach
unoszący się w powietrzu nie pochodzi z perfumerii.
Pierwszego dnia mało sie nie załamałam, bez przerwy zbierało mi się na
wymioty (od zapachu gnojówki). Po każdym otworzeniu drzwi do pokoju wlatywało
nam co najmniej kilkanaście much, które potem trzeba było wyłapać (ale na
stanie pokoju jest łapka ) W oknie pokoju była moskitiera, ale już w
drzwiach i oknie w łazience nie. A na wszystkim były niestety ślady much,
takie kropeczki. Nie wygląda to dobrze, a wymaga po prostu użycia wody i
ścierki. Ciężko też było np. rano zjeść śniadanie na dworzu.

Jak jest napisane, że są stawy rybne, to oznacza, że będą komary.
I były, takie, że nie pomagały żadne środki przeciw, wieczorem na ognisku nie
dało się wysiedzieć. Wiem, narzekam, ale wierzcie mi, nie było łatwo....
Część zwierząt (króliki miniaturowe, kaczki) biega luzem po terenie. Ślicznie
to wygląda, ale niestety każde zwierze zostawia po sobie znaki (kupki), więc
jako rodzice staraliśmy się przeganiać zwierzaki chociaż z placu zabaw.

Hm, plac zabaw... Zabawki były firmowe (little tike, step2, kettler), i
widać, że zainwestowano tam spore pieniądze, ale są już trochę zdewastowane i
brudne. Połamana pastikowa karuzela niczemu nie służy i może być przyczyną
wypadku. Ponadto czasami wystarczy wieczorem użyć wężą ogrodowego i wszystko
opłukać wodą.

Pokój - koleżanka koleżanki, która tam była w weekend majowy twierdziła, że
jest tam super czysto. No cóż - pierwszy test wypadł negatywnie tzn.
przespacerowanie się Szymka na kolanach po podłodze. Po rozłożeniu wersalki
Szymek zachwycony zaczął wyjadać setki okruszków, które się objawiły. Czarne
fugi w łazience są już chyba normą. Mąż się śmiał, bo pobyt rozpoczęłam od
sprzątania po swojemu ) No i okazało się, że pokój z ankesem na tak małej
powierzchni się nie sprawdza, po włączeniu kuchenki elektrycznej temperetaura
w pokoju natychmiast wzrastała. Nie było zamykanej szafy, tylko taki otwarty
zestaw przedpokojowy - drążek ok. 30cm. i otwarte półki, tak więc nie było
gdzie schować toreb, ani wyjąc ubrań. Mieliśmy też w pokoju lokatora -
myszkę, która dobrała nam się do toreb, ale na szczęście napoczęła tylko
Szymka kaszkę. Udalo się ją złapać w pułapkę, ale już wiem, że mysie bobki
przy dwulatku nie są wskazane (na szczęście nie wylądowały w paszczy). Ciepła
woda jest na prąd i ja miałam niesamowite problemy z wyregulowaniem jej
temperatury, zwłaszcza przy prysznicowaniu synka.

No i teraz największa porażka - pojechaliśmy tam dla Szymka, aby oglądał
zwierzątka, upiekł kiełbaskę na ognisku itp. Tymczasem Szymka interesowały
tylko ogrodowe węże (a było ich tam sporo) i plastikowa zabawkowa kuchnia.
Przy ognisku musieliśmy go powstrzymywać przed wrzucaniem wszystkiego co się
nawinie do ognia. Króliki, kaczki, lamy, strusie itp. olewał (no nie, bał się
indora). Ale chociaż tata połowił sobie ryby ))

Podsumowując: ośrodek dobry do zwiedzenia przejazdem na trasie Konin -
Licheń. Widać wkład włożony przez właścicieli - każdy pokój ma swój grill,
wysokiej jakości meble plastikowe, leżaki, jest basen. Ale jak dla mnie
brakuje trochę gospodarskiej ręki, sama bardzo zwracam uwagę na czystość i
tego też oczekuję (ale ze mnie dama, co?).

Ponadto nie wiem dlaczego w Polsce przyjęte jest, że nie sprząta się w
pokojach wczasowiczów. Przy agroturystyce przynajmniej codzienne przetarcie
podłogi jest wskazane, tymczasem bez wyraźniego życzenia nikt tego nie robi
(my poprosiliśmy o posprzątanie bobków po myszy, więc przyszła Pani z mopem).
Czy powinniśmy sami to robić?

Będę szczera - swoje dłuższe podróże po Polsce zakończyłam w czasach
studenckich, ale zaznaczam że przeważnie były to namioty lub jakieś skromne
ośrodki, więc nie jestem rozwydrzona )). Teraz z uwagi na pogodę jeździmy
raczej gdzieś w ciepłe kraje. Już o wiele lepsze doświadczenia mamy z
pensjonatów na Słowacji, gdzie jeździmy na narty. Tymczasem u nas brudne fugi
oraz brak jakiejkolwiek obsługi jest standardem, nie wiem więc za co płacimy
pieniądze. Aby mieć taki standard jak za granicą, trzeba u nas zapłacić
horrendalne pieniądze, a na to mnie nie stać. Zresztą, czy czystość musi
kosztować?

Rok temu wybraliśmy się do ośrodka wawrzkowizna, to dopiero była porażka. Za
180 zł za dobę dostaliśmy domek, który nie był remontowany od lat 70 (dlatego
na ich stronie nie było zdjęć domków). Byliśmy tam 10 minut i wróciliśmy do
domu.... Chyba nie mam coś szczęscia do wakacji u nas...." Wyświetl resztę postów z wątku